Pogaducha o...

Tym razem ja zadzwoniłam do Maryli.

– Byliście już na spacerze? Możemy chwilę pogadać?

– Tak. – Colin poszedł się zdrzemnąć.

Pies Maryli bywa zazdrosny o rozmowy telefoniczne:szczeka wtedy rozpaczliwie i wyrywa jej telefon z ręki. Czasem też posuwa się do tego, że jak to Maryla określa, gryzie ją w żyłę albo tłucze ciężką, opazurzoną łapą po udzie.

– Znów śnił mi się Ujazdów. To już trzeci raz w tym miesiącu. Ciekawe co to może znaczyć.

– A co ci się śniło?

– Ten komin za przedszkolem, w którym rosły pomarańcze.

– I co? Były tam?

– Były – a w ogóle to był bardzo ładny sen. Z niebieskim niebem... i ten komin był taki jakiś czysty...

Pomarańcze w kominie wymyśliłyśmy na użytek koleżanek, ale potem same prawie uwierzyłyśmy, że tam rosną...

 

DRAMATIS PERSONAE – czyli MY, drugie pokolenie

Zofia Biegańska /Zofia Puszkarow/, anglistka, współautorka dwóch kryminałów z „myszką” – Sopot 1939 i Sopot 1940.  Często i dużą przyjemnością odwiedza domki fińskie zarówno z powodów sentymentalnych jak i z potrzeby czuwania nad kursami angielskiego, które od blisko 25 lat prowadzi dla dzieci szkoły podstawowej numer 12. Posiada kota, który umie mówić.

Maryla Kędzierska, absolwentka PWSSP w Łodzi, malarka i wierna wielbicielka domków fińskich, najczęściej z pozostałej grupy odwiedza Jazdów. Często umawia się tam ze swoim bratem Andrzejem i jego żoną, Danką, aby powspominać stare czasy.

Colin – pies Maryli, nieprzejednany wróg telefonów komórkowych i stacjonarnych.

Mak-Luś – naprawdę Ludwik Biegański, brat stryjeczny Autorki, geograf z wykształcenia a wydawca z praktyki, w czym trochę przypomina jej ojca. Allochton.

Marysia Biegańska, młodsza siostra autorki, malarka, według wielu najzgrabniejsza studentka ASP początku lat 70, obecnie kustosz w Muzeum Drukarstwa. Wraz z mężem, Piotrkiem Syskim i córką Oliwią mieszka na Saskiej Kępie, ale odwiedza od czasu do czasu miejsce, gdzie była IV kolonia, aby powspominać prywatki „okresu drugiego” i życie z czasów przedmałżeńskiego „chodzenia”. Kot Wujaszek pomrukuje ze zrozumieniem dla wszystkich poczynań rodziny.

Joasia Jaszuńska – absolwentka grafiki warszawskiej  ASP, drobna ciałem, wielka duchem, aktywna w grupie kultywującej pamięć o osiedlu domków, Otwarty Jazdów. Przebija Autorkę liczbą posiadanych kotów, ponieważ ma dwie urocze kotki. Matka dwoch  dorosłych synów, z którymi od zawsze spacerowała i spaceruje po Jazdowie oglądając  dorodny świerk, który jej ojciec posadził tam 50 lat temu.

Rysiek Gliwicz – zakochany w górach i dziewczynie z gór, z którą wspólnie prowadzą pensjonat w Krynicy Górskiej. Jeździ na nartach i łyżwach zimą, a latem grywa w tenisach. Regularnie odwiedza synów i wnuki w Warszawie – wtedy wpada również na Ujazdów. Często w towarzystwie brata Jędrka.

Jędrek – (Andrzej Gliwicz), brat Ryśka, były marynarz i nawigator LOT-u, aktor (wraz z żoną Danutą ) wielu filmów bollywoodzkich, w których oboje grywali Anglików. Podobnie jak pozostali wymienieni, wielbiciel domków fińskich.

Jasiek  –  czyli Jan Issat, absolwent Politechniki Warszawskiej, przedsiębiorca, obecnie z powodu zdrowia „w stanie spoczynku”. Przechowuje z pietyzmem zdjęcia i inne pamiątki z okresu, kiedy mieszkał na Ujazdowie i chętnie uczestniczy w spotkaniach grupy z Kolonii IV.Ma dwóch synów, którzy rozumieją jego sentyment do „starych dobrych czasów” i towarzyszą mu, kiedy odwiedza dawne miejsca zabaw.

Jurek Lipmann – marynarz i przedsiębiorca, czynny uczestnik prywatek na Ujazdowie okresu „wczesnego” i „późnego”, oraz licznych wyjazdów w góry i na Mazury, w których oboje z autorką brali udział. Podobnie jak my wszyscy, odwiedzał Ujazdów z żoną Tereską i przychodził na spotkania, które organizowaliśmy w okolicach IV Kolonii.

Większość wymienionych osób posiada dzieci i wnuki i zaraża ich sentymentem do prawdziwie unikalnego miejsca w Warszawie, jakim jest Jazdów.